Miesiąc: Luty 2017

Pigułka dobra na wszystko.

Są  sytuacje w życiu, kiedy medycyna może wszystko. Są też takie, kiedy jest bezradna. Oczywiście wszyscy życzymy sobie jak najwięcej tych pierwszych. Kiedy wygrywamy z chorobą, łatwo jest powiedzieć, że leczenie przynosi oczekiwany efekt. Mi też leki pomagają żyć normalnie. Jestem wzorowym pacjentem i nie wierzę w jakąś antypsychiatrię, która każe odrzucić leki i siłą woli powstrzymać nawrot choroby. Świetna teoria, ale ja mam rodzinę i życie, od którego nie marzy mi się odrywać  do świata iluzji, psychozy i totalnej nierzeczywistości. Nie eksperymentuję na sobie.

Czytaj dalej

Szuflady.

Każdy z nas szufladkuje ludzi. Nie wierzę, jeśli właśnie zaprzeczasz. Mamy wszyscy opanowane do perfekcji   pewne schematy, jakimi kierujemy się oceniając innych. Nie wydaje mi się to w naturze ludzkiej jakąś istotna wadą. Prędzej mogę przerazić się kryteriami, jakie są stosowane w tej ocenie.

Czytaj dalej

Piękne życie nieidealne.

Kilka dni nie pisałam na blogu. Odpoczywałam.

Zabawne, ale wszystko, co w młodości planowałam spełniło się. Wszystko z wyjątkiem tej sprawy kariery i garsonek, których nie mam. No, ale połowa marzeń w tym te o rodzinie i domku z ogródkiem został zrealizowana. Najzabawniejsze były pytania bliskich o dom (za co? jak sobie to wyobrażasz?). Z uporem maniaka twierdziłam, że jak dorosnę zamieszkam właśnie w domku. Ja dziewczyna z bloku, córka ubogiej wdowy…miałam wówczas nikłe szanse by spełnić to marzenie.

Czytaj dalej

Pies i kot? Nie w mojej rodzinie.

Zawsze byłam wielbicielką zwierząt. Obecnie mam psa i kota. Uważam, że dzieci lepiej się wychowują w towarzystwie zwierzaków, a poza tym ja swoje zwierzaki po prostu lubię. Lubię zaznaczam, że nie kocham swojego psa, ani nie pałam miłością do kota. Powiem więcej taka semantyka mnie drażni.

Czytaj dalej

Co dobrego słychać?

Po pierwsze piątek :)

Po drugie.. no właśnie… Nie wiem czemu, ale na tak postawione pytanie większość rozmówców wzdryga się i często bezmyślnie odpowiada ‚Nic dobrego’. Na zwyczajne „Co słychać?” odpowiadają „Nic” . Zastanawia mnie ta różnica. Czy większość moich znajomych i rodziny to sami nieszczęśliwi ludzie, czy źle zadaję pytanie.

Czytaj dalej

Must have

Wmówiono nam, że są rzeczy, bez których nie da się żyć. Nie mam tu bynajmniej na myśli tlenu i wody, ani nawet miłości. Chodzi mi znowu o dobra materialne.

Czytaj dalej

Marzenia…

Zastanawiam się, jak to się dzieje, że przestajemy marzyć. Każde pokolenie planuje zmianę świata na lepsze i po kilkudziesięciu latach okazuje się, że znowu się nie udało. Mamy za to  wynalazki, techniczne nowinki, otaczamy się więc gadżetami. To daje przynajmniej złudne wrażenie, że żyje się lepiej.

Czytaj dalej

Miłość dla wszystkich.

O czym mogłabym napisać w Walentynki jak nie o miłości?

Składam wszystkim czytelnikom życzenia prawdziwiej miłości. Chodzę i nucę „Miłość to nie pluszowy miś..”  Zwłaszcza w dzisiejszym dniu łatwo o zbanalizowanie uczuć, sprowadzenie ich do czegoś, co koniecznie trzeba wyrazić przez kwiatek, maskotkę, karteczkę. Stawiam więc czekoladowe serduszko wszystkim, kochającym, kochanym i pragnącym kochać , a szczególnie tym drżącym ze strachu, że mogliby dać się pokochać.

Czytaj dalej

Perfekcyjna w każdym calu.

Perfekcyjna pani domu..Piekielna Kuchnia…Super Niania…

Programy, które uczyły  sprzątać,  gotować i  wychowywać. W każdej z tych ról kobieta musi być idealna do bólu. Porządek w domu rzecz święta, gotowanie – no przecież przez żołądek do serca, a dzieci? nie ufaj intuicji, zaufaj ekspertom. Nieważne, że na Twoje dziecko ich metody nie działają, najwyraźniej jesteś za miękka, albo coś źle robisz.

Czytaj dalej

Money, Money, Money

Skoro wczoraj było o karierze, to dzisiaj będzie o pieniądzach. Niestety, nie będą to porady z cyklu jak zarobić pierwszy milion. Ubolewam na tym, ale nie znam recepty na sukces finansowy. W zasadzie oboje z mężem zarabiamy na dom. Mamy go, lecz nie możemy wykończyć. Każdy, kto jest w temacie wie, że generalnie dom to skarbonka bez dna.

Czytaj dalej

K jak kariera.

Szczerze mówiąc sama kiedyś marzyłam o czymś w rodzaju kariery. W czasach licealnych uważałam  , że symbolem bycia kimś są garsonki. W latach 90-tych chodziłam w rozciągniętych swetrach z lumpeksów, a pierwszy elegancki komplet kupiłam sobie dopiero na maturę.   Po studiach trafiłam do swojej pierwszej biurowej pracy i nieźle musiałam kombinować, żeby nie odstawać od reszty. Generalnie uważam, że chodzenie do pracy tylko po to, by zarobić na ubranie do niej mija się z celem.  Obecnie z powodu choroby pracuję w domu, problem garsonek mam dawno za sobą i preferuję styl sportowy.

Czytaj dalej

Kolejny babski bzik – dzieci.

Jestem mamą trójki dzieci. Bywają mniej lub bardziej grzeczne, staram się je wychowywać jak najlepiej potrafię. Każde z nich ma inny charakter, najstarsza 10 -letnia marzycielka, lubi poużalać się nad sobą, jej o 2 lata młodszy brat to nasz inteligent, nie zagniesz go w żadnej dyskusji, poza tym nie znosi krytyki. No i najmłodszy prawie 3 latek, został określony przez całą rodzinę takim „innym dzieckiem” , po prostu w porównaniu do dwójki starszych jest o wiele bardziej żywiołowy i spontaniczny, cóż ma zadatki nawet na małego łobuza :)

Czytaj dalej

Kobiece obsesje.

Jak każda kobieta lubię ładnie wyglądać, pochwalić się osiągnięciami dziecka, czy pójść do fryzjera.  Nie potrafię ogarnąć jednej rzeczy, że wszystko to można przejaskrawić. Możemy stać się karykaturami samych siebie.  Może powinnam zacząć blog od spisu słabych punktów mężczyzn, ale uważam, że troszkę samokrytyki nie zaszkodzi.

Czytaj dalej

Kto mnie do tego zmusił.

Przyznałam w opisie, że piszę, bo chcę. Jednak pierwszy post dedykuję pierwszemu czytelnikowi.  Pierwszy czytelnik ma to do siebie, że lubi oceniać, a nawet zostawić swój ślad, do czego jak najbardziej zachęcam. Przy okazji nadmienię, że moją inspiracją i osobą, która wpłynęła na to, że siadłam i piszę jest pewna ….tajemnicza kobieta. Równie dojrzała wiekiem , jak ja.

Czytaj dalej