Miesiąc: Maj 2017

Ślepota.

Oglądałam dzisiaj krotki filmik o osobach chorych na ślepotę barw. Choroba nie pozwala dostrzec wszystkich odcieni i kolorów, jakie normalnie powinien widzieć zdrowy człowiek. Wymyślono jednak okulary, które dzięki zastosowanej technologii pozwalają naprawić ten defekt. Na filmie pokazano reakcję chorych, którzy po raz pierwszy w życiu widzą kolory – zdziwienie, szczęście, wzruszenie, płacz.

Continue reading

Wieczorny misz-masz.

Z moich skromnych obserwacji wynika, że poczucie osamotnienia jest w każdej grupie wiekowej   ogromne. Czy wiecie, że  wymyślono portal na-kawe.net,  nie wiem czy jeszcze istnieje. Zachęcał do życia w realu i umówienia się na kawę. Tylko paradoksalnie, żeby to zrobić, trzeba było dokonać rejestracji i zadać sobie  trud wstępnego przeselekcjonowania kandydatów. Czyli chcesz pobiegać, szukasz biegaczy, jesteś matką,  chcesz pogadać, szukasz innej mamy. Wszystko pod kontrolą, bo przecież biegaczka nie może porozmawiać na przykład  z miłośnikiem karate.

Continue reading

Mamą być.

Zadaję sobie nieraz pytanie, ile ode mnie zależy w wychowaniu dzieci. Pilnuję by myły zęby, gotuję mniej lub bardziej smaczne obiady, zaganiam do odrabiania lekcji, wkraczam gdy ich kłótnie stają się groźne.  Staram się traktować ich sprawiedliwie i nie wyróżniam żadnego z nich.

W Dniu Mamy życzę sobie szczęścia dla dzieci.

Continue reading

Nic mi się nie chce.

Tuż po studiach wiedziałam, że pracy nie znajdę. Nie miałam wybitnych zdolności, ani pleców, rynek pracy był jaki był. Dlatego jak wielu przede mną trafiłam na staż do Urzędu Skarbowego. Przez wiele miesięcy adresowałam ręcznie  koperty i wkładałam dokumenty do segregatorów.

Continue reading

Dzieciaki.

Nasze dzieciaki jak każde inne lubią prezenty, Stajemy więc przed wyzwaniem, co im kupić, by były zadowolone. Do niedawna nie było to trudne, bo wszystkie były w wieku, w którym zabawki była na topie. Lecz oto całkiem niedawno (kiedy to się stało?) córka wyrosła z przytulanek, wystawiała ostentacyjnie za drzwi swojego pokoju koszyk z lalkami, stała się prawie dorosła i o zabawkach nie chce już słyszeć.

Continue reading

Pod górkę.

Już dawno stwierdziłam, że nie mogłabym poślubić milionera. Po pierwsze mam już męża, a po drugie nie umiałabym żyć bez tego całego zdobywania, dorabiania się i poczucia satysfakcji z tego, że oto ja sama, czy my razem doszliśmy SAMI do tego, co posiadamy.

Continue reading

Choruję sobie.

Na temat schizofrenii…wcale dużo nie czytam, nie mam nawet takich zainteresowań. Przyznam się szczerze, że długo myślałam, że wypis ze szpitala pod tajemniczym kodem zawierającym literki i liczby wcale nie dotyczy  schizofrenii.  Mając 22 lata uznałam, że przeszłam załamanie nerwowe, albo coś tego kalibru. Zażywałam dzielnie leki, dopóki lekarz nie zwolnił mnie z tego obowiązku „niech pani wróci jak się coś zacznie dziać”.

Continue reading

Zwykli ludzie.

Zapomniałam o blogu…no prawie. Pamiętam o nim, kiedy mam wyrzuty sumienia, że nie piszę. Niestety nie poczułam się uzdrowiona, ani nie nastąpił taki wzrost formy, by powiedzieć, że już nie potrzebuję terapii.

Continue reading