Ciało.

Zasmucona żona prawie, że przeprasza swojego męża, że po dwóch porodach nie wygląda już tak jak dawniej. Jej list zaczyna się od: „To nie jest ciało, w którym się zakochałeś” .  Zyskała lajki , popularność, bo mąż jej udzielił zgrabnej odpowiedzi, troszkę słodko-pierdzącej, ale też chwalebnej.

Mnie to jednak szokuje, że ona uważa, dopuszcza, insynuuje, sugeruje… , że liczy się jednak tylko ciało. Poznała swojego jeszcze nie męża X lat temu i resztę życia będzie myślała nad tym, że musi, powinna, wypada jej.. być ciągle tą samą osobą. W sumie to nie osobą a ciałem, tym samym, koniecznie.

Nie starzejącym się, nie zmieniającym się wskutek chorób, bez żadnych defektów – idealnym.

I tu nie chodzi nawet o to, czy ta pani jest seksowna, bo to jest kwestia gustu. Chodzi o to, że ona jest tylko ciałem, tak się przynajmniej postrzega.

Jak tak dalej pójdzie, zabraknie kobiet chętnych rodzić , bo przecież to…. szpeci. Nikt tak bardzo się nie uprzedmiotawia jak kobieta z kompleksami. Dlatego mimo, iż ta cała historyjka została przez media opisana pochlebnie, mnie ona osobiście zasmuciła.

Bo ta pani będzie teraz walczyć ze swoim ciałem, żeby sprostało nierealnym oczekiwaniom i to nawet nie  męża, tylko jej własnym wymaganiom. Może połowicznie wygra tą walkę – wróci do swoich ulubionych jeansów, zamaskuje rozstępy, wciągnie brzuch :)

A może na zawsze będzie już czuła się nie warta mężowskiej miłości z powodu swoich cielesnych defektów?

451wizyt ogółem,1wizyt dzisiaj

3 odpowiedzi do “Ciało.”

  1. Ja myślę, że jeżeli taki temat ta kobieta podjęła – to ma odczucie vel jej mąż daje jej odczuć, że jej już nie kocha, bo kochał tylko jej ciało… I kto tutaj jest winny ona, czy mąż..?

    Do tego wszystko to rozgrywa się publicznie. Nie widziałem tego wpisu. Pewnie był gdzieś na fb lub innym blogu w internecie. Znająć życie, masę innych niekochany kobiet – poozostawiło ślaby w postaci swoich komentarzy, takich jak:

    „Mój Zygmuś mnie cały czas kocha, pomimo że mamy aż piatkę dzieci…” czy
    „Żal mi cię, po co były tobie bachory… ja nigdy nie będę mieć dzieci…” lub
    „A ja tam stawiam na operacje plastyczne…”

    Pozdrawiam,
    JP

  2. Nie jest łatwo pogodzić się z upływem czasu i zaakceptować niedoskonałości. Oczywiście, że zawsze warto się starać być możliwie najlepszą wersją siebie, ale to dotyczy nie tylko ciała, a przede wszystkim wnętrza. Prawdziwa i dojrzała miłość nie kończy się dlatego, że komuś przybyło kilogramów i trzeba o tym pamiętać!

Dodaj komentarz