Co dobrego słychać?

Po pierwsze piątek :)

Po drugie.. no właśnie… Nie wiem czemu, ale na tak postawione pytanie większość rozmówców wzdryga się i często bezmyślnie odpowiada ‚Nic dobrego’. Na zwyczajne „Co słychać?” odpowiadają „Nic” . Zastanawia mnie ta różnica. Czy większość moich znajomych i rodziny to sami nieszczęśliwi ludzie, czy źle zadaję pytanie.

Pomijam swoją osobę, nie wliczam się do obserwacji, poczucie szczęścia u mnie troszkę źle działa. No, ale zdrowe osoby, nierzadko też chodzą zasmucone, przybite. Naturalnie rozumiem, że oprócz poważnych problemów  każdy może mieć gorszy dzień.  Można pokłócić się z mężem, wściekać na teściową, dzielić biuro w pracy z kretynami, czy ewentualnie cały dzień użerać się z klientami, działającymi nam na nerwy. Dzieci też  mogą denerwować, od tego w końcu są :)

Jest rzeczywiście milion powodów do niezadowolenia. Dla równowagi przydałoby się chociaż 100 powodów do radości. O ile lista naszych narzekań jest nieskończona, to wymienienie  jakichkolwiek pozytywów z naszego życia, okazuje się problemem.

Ciekawe bo w końcu wszyscy dążymy niby do szczęścia, a tu proszę…Wszystko, co miało nam to szczęście zapewnić, przysparza  nam zmartwień. Wymarzony maż wkurza, super praca nie daje satysfakcji, ukochane dzieci nie chcą się uczyć.

Miewam wrażenie, że uśmiechają się tylko laski z okładek kolorowych czasopism. Szeroko i nieszczerze. Zwykli ludzie zastanawiają się, jak tu usprawiedliwić brak entuzjazmu i tracą czas na szukanie wymówek. żeby tylko nie przyznać, że  są szczęśliwi.

A ja zazdroszczę zwykłym ludziom, że mogą czuć szczęście bez farmakologii. Tylko mam jednak wątpliwości, czy oby na pewno je rozpoznają.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.