Marzenia…

Zastanawiam się, jak to się dzieje, że przestajemy marzyć. Każde pokolenie planuje zmianę świata na lepsze i po kilkudziesięciu latach okazuje się, że znowu się nie udało. Mamy za to  wynalazki, techniczne nowinki, otaczamy się więc gadżetami. To daje przynajmniej złudne wrażenie, że żyje się lepiej.

Czasem wydaje mi się, że jesteśmy chyba najbardziej bezwolną generacją jaka żyła. Wszystko dzieje się bez naszego udziału. Nasza egzystencja to jem, pracuję i śpię. Rutyna dnia codziennego, czy marazm? Życie bezwolne i zwyczajnie nudne.

Coraz mniej czasowników określa naszą rzeczywistą aktywność. „Siedziałem przed komputerem” całe popołudnie i czytałem o nieszczęściach tego świata, napisałem komentarz pełen hejtu pod adresem znanej celebrytki, pograłem w grę. Co więc człowieku robiłeś całe popołudnie?  Dla mnie to jest jedno wielkie g…w domyśle nic.

Można odkurzyć marzenia. Staram się właśnie to robić, pisząc tutaj. Śmieszne marzenie o pisaniu… A może też masz jakieś stare, głupie pragnienie,  o byciu kimś. Niekiedy  warto do tego wrócić.

Nie jestem wrogiem Internetu, ani nawet gier komputerowych. Martwię  się tylko swoje dzieci, o następne pokolenia, że nie poznają zapachu łąki, nie wdepną w krowi placek, nie poczują smaku rabarbaru umoczonego w cukrze i tak dalej i tak dalej.

Czuć świat wszystkimi zmysłami.  Tego nam brakuje. Resztę sobie wymyślimy, a może nawet skonstruujemy   „symulator życia” oczywiście nowoczesny i dostępny w wersji mobilnej..

193wizyt ogółem,1wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz