Ślepota.

Oglądałam dzisiaj krotki filmik o osobach chorych na ślepotę barw. Choroba nie pozwala dostrzec wszystkich odcieni i kolorów, jakie normalnie powinien widzieć zdrowy człowiek. Wymyślono jednak okulary, które dzięki zastosowanej technologii pozwalają naprawić ten defekt. Na filmie pokazano reakcję chorych, którzy po raz pierwszy w życiu widzą kolory – zdziwienie, szczęście, wzruszenie, płacz.

Gdybym miała takie okulary w postaci jakiegoś antidotum na swoje przypadłości chciałabym z dawną intensywnością czuć radość, śmiać się z głupich komedii, umieć tańczyć…. Chciałabym, żeby wszystkie moje uczucia były bardziej wyraziste, żeby emocje nie były pod ciągłą kontrolą. Żeby uśmiech na mojej twarzy nie wyglądał tak często, jak grymas.

Byłabym wtedy  spontaniczna i serdeczna. Cóż wychodzi na to, że chciałabym być inną osobą,a przecież nie  do końca to mam na myśli.

A może okulary dla naszych bliskich, żeby zobaczyli świat naszymi oczami i zrozumieli. Ja ubrałabym okulary mojej mamy i zobaczyłabym bałagan wkoło siebie :) Tymczasem ona w moich widziałaby tylko mały rozgardiasz. To tylko male uproszczenie.

Ciekawa jestem, co byście Wy chcieli odkryć, gdyby to Wam ktoś podarował takie magiczne okulary.

Wzruszyła mnie reakcja jednego z bohaterów filmiku, który zapytał „Wy tak widzicie cały czas?”

Niby nic takiego, ale duża prawda jeżeli potraktować to metaforycznie. Widzimy wszystko z wielką dokładnością, ale już niczego nie dostrzegamy.

776wizyt ogółem,5wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz