Szuflady.

Każdy z nas szufladkuje ludzi. Nie wierzę, jeśli właśnie zaprzeczasz. Mamy wszyscy opanowane do perfekcji   pewne schematy, jakimi kierujemy się oceniając innych. Nie wydaje mi się to w naturze ludzkiej jakąś istotna wadą. Prędzej mogę przerazić się kryteriami, jakie są stosowane w tej ocenie.

Jako dzieciak uważałam, że nauka to potęgi klucz. Była przekonana, że moi rówieśnicy to lenie i nieuki. Nie rozpatrywałam tego w kategoriach zdolny, mniej zdolny. Przypominam, że wtedy nie było dysortografii ani innych tego typu skrzywień. Wierzyłam więc, że każdy przy odrobinie wysiłku może mieć równie dobre oceny jak ja. Prawdopodobnie już wtedy uznałam wszystkich chłopaków za leni. Tak powstała moje pierwsza szuflada.

Po latach okazało się, że czerwony pasek na świadectwie może być g … warty jeśli nie masz kompetencji miękkich. Łatwość nawiązywania kontaktów! Umiejętność pracy w grupie…odporność na stres… Znajomości czyli tzw. plecy!  Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć dalej, jak się potoczyły losy moje, a jak tych teoretycznie mniej zdolnych kolegów.

Moje inne skrzywienie dotyczyło no niestety, ale wyglądu zewnętrznego mojego potencjalnego wybranka. Nie było mowy, by był niższy. Miałam więc szufladę z rokującymi i nierokującymi kandydatami. Może szuflada to za duże słowo, bo kandydatów było jak na lekarstwo :)

Inna szuflada, w jaką sama się wpakowałam dotyczy charakteru pracy. Praca biurowa, kto to wymyślił? Pracowałam kiedyś w biurze, gdzie było momentami tylko 14 stopni, marzłam niemiłosiernie, a otoczenie nie mogło się patrzeć na moje coraz grubsze sweterki.

Dzielimy więc ludzi na pracujących w biurze i na zwykłych fizoli. W sytuacji, kiedy Ci drudzy zarabiają nierzadko więcej niż biurowi, zadzieranie nosa z powodu charakteru pracy jest troszkę śmieszne. Pokutuje ciągle jakiś mit o prestiżu pracy np. urzędnika czy innego biurokraty. Zwłaszcza pokolenie naszych rodziców zwykło utożsamiać pracowników umysłowych z kastą wybranych, stojących wyżej ponad nimi. Nie ogarniam tego.

Ostatnie najbardziej nadużywane kryterium dotyczy wyglądu zewnętrznego. Ten Modnie się ubiera, tamta to totalne bezguście. Tu laska, tam pasztet, ta płaska jak deska, ta ma czym oddychać i tak dalej i tak dalej. Przyznam szczerze nie mam takiej szuflady. Mam za to inną, w tej szufladzie trzymam osoby, które akceptują mój wygląd, a dla odmiany w drugiej te, które tylko mnie oceniają.

O polityce nie piszę. Nie chcę psuć bloga. Potraficie sobie chyba podpisać szuflady dla Polaków, „nie-Polaków”, patriotów i zdrajców. Potem tylko dzielić według własnego uznania, kto kogo za kogo uważa.

Aha i z racji choroby dzielę też ludzi na chorych, niezdiagnozowanych i zdrowych. Tak już mam.

426wizyt ogółem,1wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz