TV

Prawie nie oglądam telewizji, nie mam więc ulubionego serialu. Ostatni, jak wzbudził moje zaciekawienie był nadawany kilka lat temu „Arrow” taka miła bajeczka dla dorosłych. Straciłam zainteresowanie telewizją odkrywając, że powiela tylko jeden schemat.

Pokazują dobrych i złych. Przy czym negatywny bohater ma prawie, że na czole napis „jestem tym  złym” , na wypadek gdyby widz po marsowej minie i groźnym spojrzeniu się nie zorientował. Oczywiście sam wizerunek to nie wszystko. Zły zabija, morduje, porywa, kradnie itd.  Zawsze znajdzie się jednak  ktoś z nadludzką siłą, zdolny go pokonać. Takie właśnie historie zapamiętałam z czasów, kiedy jeszcze oglądałam telewizję nałogowo. Były to czasy, kiedy „dobry” miał twarz Chucka Norrisa.

Miłość w serialach mnie zawsze rozczarowuje. Minęło troszkę czasu zanim zrozumiałam, że nie można opłacać jednej gwiazdy w nieskończoność i że perypetie miłosne są  tylko odzwierciedleniem zakulisowych pertraktacji na linii aktorzy i cała reszta. Było mi niejednokrotnie przykro, że oto jakiś serialowy związek się rozpada. Nowy sezon – nowy partner.

Komedie? Z wiekiem coraz trudniej mnie rozbawić. To, co kiedyś śmieszyło, obecnie mnie irytuje. Najwyraźniej moje poczucie humoru już nie działa. Cała telewizyjna rozrywka, to jakieś dziwne  show, w których ludzie piszczą i bija brawo z zupełnie dziwnych dla mnie powodów…

Albo programy kulinarne, gdzie gotują potrawy, których nazw nie jestem w stanie wypowiedzieć, najczęściej ze składników srakich i owakich. Ukazują mi wtedy jak nędznym i kiepskim jestem kucharzem. Bez polotu i wyobraźni, nie wiem jak łączyć smaki, ani jak zrobić elegancki kleks  z sosu na oryginalnym kwadratowym talerzu. Biada mi..

Właśnie przypomniałam sobie, co jeszcze  lubię- dobre teksty. Mając dzieciaki, oglądające przez 3 lata codziennie powtórki powtórek „Pingwinów z Madagaskaru” co nieco się nauczyłam. Nie powiem, mieliśmy czasem kryzys, ale wystarczyło usłyszeć „Kowalski , opcje?!”, by zrozumieć, że tak naprawdę nie mamy wyboru.

Są jeszcze  programy,w których występują gwiazdy. Najczęściej mam wtedy problem z odgadnięciem, kto jest kim, i dlaczego gwiazdorzy. Niestety nie mam pamięci do twarzy.

Szczerze, chciałabym bez zbędnej analizy czerpać choć minimalną satysfakcję z oglądania telewizji. Bywa nawet, że zazdroszczę osobom z wypiekami śledzącymi losy bohaterów ulubionego serialu. Chyba najprostsza forma relaksu, leci sobie a a ja patrzę….

A jak nie patrzę to im oglądalność spada i ktoś tam mniej zarobi, nie kupi sobie super auta, nie zarobi na nową torebkę i nie zabłyśnie na ściance. Tyle mam władzy w rękach nad światem, co w tym pilocie …

390wizyt ogółem,2wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz