Wzór na szczęście.

Jeszcze z rana nie czułam się szczęśliwa. Powodów do zmartwień miałam przynajmniej tysiąc: bo mój salon nie jest urządzony w popielatym kolorze, bo narożnik jest tak przetarty, że wstyd  kogokolwiek wpuścić do pokoju, a praca jest tak nudna, przy niewidzialnej pensji, że nie daje żadnej satysfakcji. Jeszcze rano to było moim zmartwieniem. Podsumowując, chciałam zerwać żółtozieloną tapetę w paski i zarabiać więcej, a w dodatku pracować gdzie indziej.

Jeszcze z rana nie wiedziałam tego, co wiem teraz, że bliska nam osoba choruje. Poważnie.

W związku z tym znowu mam w dupie to, że ta tapeta nie współgra z aktualnymi trendami. Nie wstydzę się już swojego salonu, jestem prawie zadowolona z tego, że mam pracę. Wstydzę się siebie , jaka byłam z rana – myślałam o tym, że czegoś mi brakuje, a to tak naprawdę nie liczy się  wcale.

Liczy się tylko ktoś, jego zdrowie i jego samopoczucie w przyszłości.

I nie mówię teraz o tym, że tylko wobec zagrożenie śmiercią  warto zapomnieć na chwilkę o swoich quasi zmartwieniach. Warto ich nie wywoływać sztucznie, bo życie samo nam tak dokopie, że będziemy mieli realne powody do zmartwień.

1216wizyt ogółem,7wizyt dzisiaj

Jedna odpowiedź do“Wzór na szczęście.”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.