Wzór na szczęście.

Jeszcze z rana nie czułam się szczęśliwa. Powodów do zmartwień miałam przynajmniej tysiąc: bo mój salon nie jest urządzony w popielatym kolorze, bo narożnik jest tak przetarty, że wstyd  kogokolwiek wpuścić do pokoju, a praca jest tak nudna, przy niewidzialnej pensji, że nie daje żadnej satysfakcji. Jeszcze rano to było moim zmartwieniem. Podsumowując, chciałam zerwać żółtozieloną tapetę w paski i zarabiać więcej, a w dodatku pracować gdzie indziej.

Jeszcze z rana nie wiedziałam tego, co wiem teraz, że bliska nam osoba choruje. Poważnie.

W związku z tym znowu mam w dupie to, że ta tapeta nie współgra z aktualnymi trendami. Nie wstydzę się już swojego salonu, jestem prawie zadowolona z tego, że mam pracę. Wstydzę się siebie , jaka byłam z rana – myślałam o tym, że czegoś mi brakuje, a to tak naprawdę nie liczy się  wcale.

Liczy się tylko ktoś, jego zdrowie i jego samopoczucie w przyszłości.

I nie mówię teraz o tym, że tylko wobec zagrożenie śmiercią  warto zapomnieć na chwilkę o swoich quasi zmartwieniach. Warto ich nie wywoływać sztucznie, bo życie samo nam tak dokopie, że będziemy mieli realne powody do zmartwień.

549wizyt ogółem,3wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz