Miesiąc: Grudzień 2018

Do zmartwionego ojca…

Niedawno na stronie gazeta.pl pojawił się artykuł, pod którym umieściłam link do tego bloga. Dzięki temu trafił tu też „Jerry Dee” – ojciec chorego na schizofrenię, z przyczyn technicznych prosił mnie o kontakt pod komentarzem i umieścił tam historię swojego chorującego syna. Historia dramatyczna, bo syn nie chce się leczyć…uważa rodziców za wrogów…wpada w kłopoty finansowe.

Continue reading

Raport z codzienności.

Nie mam czasu na pośpiech. Z racji choroby żyję pomału, ale staram się, aby nasza domowa logistyka była zgrana. Z niedowierzaniem, a może i podziwem spoglądam na kobiety, które mają wszystko pod kontrolą. Tylko co to właściwie oznacza?

Continue reading

Jak ja się przedświątecznie cieszę..

W grudniu i listopadzie bardzo się cieszę, że nie pracuję już w firmie kurierskiej. Wspominałam nie raz, że nie była to łatwa praca, ale  w okresie tzw. szczytu paczkowego robiło się naprawdę nieprzyjemnie. Tak, że w tym roku oglądam świąteczne reklamy bez cynicznego chochlika w głowie, który podpowiadał, że święta są złe i wywołują w ludziach najgorsze instynkty. Jak mogłam tak w ogóle pomyśleć ?

Continue reading