Jak ja się przedświątecznie cieszę..

W grudniu i listopadzie bardzo się cieszę, że nie pracuję już w firmie kurierskiej. Wspominałam nie raz, że nie była to łatwa praca, ale  w okresie tzw. szczytu paczkowego robiło się naprawdę nieprzyjemnie. Tak, że w tym roku oglądam świąteczne reklamy bez cynicznego chochlika w głowie, który podpowiadał, że święta są złe i wywołują w ludziach najgorsze instynkty. Jak mogłam tak w ogóle pomyśleć ?

Widocznie rok i 2 lata temu miałam inną perspektywę. Na pewno zresztą błędną 🙂

Tymczasem usiłuję się dowiedzieć od 4-latka co by chciał dostać od Mikołaja. Skruszony zastanawia się, czy Mikołaj w ogóle da mu prezent, bo „biegał w przedszkolu”. Z kolei nasz poważny 10 latek pisze list do Mikołaja z jednym zdaniem „chciałbym dostać prezent”, po czym 4 grudnia wieczorem wpada do naszej sypialni, z informacją, że on jednak już wie, co to ma być. Fajnie, że wie i całe szczęście, że  nie widzi, w czym nam właśnie przeszkadza…Córka  za to jest  konkretna, wie czego chce i zawczasu pisze to na kartce – znudzona kostką rubika, pisze dziwną chińską nazwę kostki z 12 ściankami, dostępną oczywiście gdzieś tam w sieci.

Prezenty jakoś ogarniemy, dzieci będą mniej lub bardziej szczęśliwe. Przypuszczam, że nie mniej niż te, które zamówiły i dostały zdalnie sterowanego droida, który uwaga uwaga: „porusza się jak ten na filmie”. Zastanawiałam się, widząc te cudo na reklamie , co on właściwie potrafi. Czy to taka opcja mini służącego, że np kawę poda, albo podłogę wyczyści. Niestety, on tylko się porusza. Dla mnie to jednak  porażka – na pilota jest, tyle kosztuje i łaskę robi, że się ruszy z miejsca?

Do roboty go zapędzić, uszka niech lepi, prezenty pakuje, cokolwiek…No tak, tylko on nie ma rączek ten droid. No dobra, przynajmniej robot mnie nie zastąpi.

Jeden święty  już mnie wyręcza, jak powiedział najmłodszy „nie muszę już żelków kupować, bo Mikołaj przyniósł”.

636wizyt ogółem,8wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.