Jaka smutna starość.

Być może moje dziecko nie poda mi przysłowiowej szklanki wody, kiedy będę w potrzebie. Może nawet nie będzie w pobliżu, kiedy przyjdzie kres życia… Pisze to w czasach, kiedy temat posiadania dzieci bywa często kwestią do przedyskutowania, a może nawet do przeliczenia  na kalkulatorze. Czasy te  często mnie przerażają. Dziwne bezduszne podejście, to ciągłe szukanie racjonalności w naszych działaniach. Jaki może być powód, by chcieć dziecka?

Nie będę pisała o miłości i spełnieniu, ale dzisiaj kilka słów o dziadkach. Często, z różnych powodów, nieaktywni zawodowo już przed 60-ką. Mimo to mający w sobie na tyle sił i zdrowia, by z radością opiekować się wnukami. W mojej okolicy instytucja babci-opiekunki sprawdza się, bo  młodzi przeważnie oboje pracują, a po drugie….żłobków tutaj nie mamy, a na nianię stać niewielu.  Zapędzamy więc tych „biednych” dziadków do pomocy, wykorzystujemy na maksa ich siły, ale nie ponad miarę. Jeśli tylko zdrowie pozwala i babcia wyraża taka chęć, jest wspaniałą pomocą.

Wdzięczności nie wyrazi ani kwiatek podarowany w Dniu Babci, ani kubek z dedykacją. Wyrazi to ten maluch cieszący się z babci, czy dziadka. Maluch, który potrafi się wdrapać na kolana i powiedzieć „Babciu kocham cię”. Dotyczy to pewnie każdej babci lub dziadka, nie tylko tych na pełny etat.

Tymczasem „dzisiejsza młodzież” rezygnuje z rodzicielstwa, albo przesuwa plany założenia rodziny na święte nigdy. Rodzice tego pokolenia nie zostaną dziadkami, nie będą wiedzieć, co znaczy wzruszenie na jasełkach, ani jak cenna może być nabazgrana laurka wykonana przez 3-latka.

Śmiem twierdzić, że ich starość będzie smutna. Choćby nie wiem, czym ja wypełniali – podróżami, poczuciem dumy z kariery dorosłych już dzieci, albo z ich statusu materialnego…

Przypominam sobie moja teściową,  na której grobie w Dniu Babci dzieci zaświeciły znicz. Pamiętam jak córka nie chciała położyć się spać, zanim nie pomachała przez okno do babci….albo jak wróciłam pociągiem z 6-miesięczną wówczas córeczką z krótkich wakacji. Babcia wręcz wyrwała nam nosidełko i dosłownie pobiegła do samochodu 🙂 Uradowana i szczęśliwa, bo  wnuczka wreszcie wróciła do domu.

Takie krótkie, ulotne momenty, może nic nie znaczą  w danej chwili, ale w skali naszego życia są ważne. Wszystko, co przynosi radość jest cenne, a prawdziwy skarb to ten malutki człowiek po jednej stronie , a po drugiej również bezcenni- dziadkowie.

2708wizyt ogółem,5wizyt dzisiaj

2 odpowiedzi do “Jaka smutna starość.”

  1. Macierzyństwa nie odkładałam. Powiem nawet, że coś mnie uparcie pchało w tym kierunku. Nie jeden człowiek pewnie się zdziwi, że dziewczyna mając 16, 17, 18 lat myśli o byciu matką. Od zawsze o tym marzyłam. Gdybym czekała z tą decyzją dłużej, z pewnością nie zostałabym nigdy mamą. Syna urodziłam w wieku 19 lat.Trzy lata później okazało się, że jestem chora, a przy tej chorobie zajście w ciążę byłoby cudem. Więc dziękuję Bogu, że decyzja o macierzyństwie w tak młodym wieku była najlepszą decyzją życia. Na swoją mamę patrzę i zazdroszczę jej niesamowicie, że ma troje dzieci, sześcioro wnucząt i dwie prawnuczki 🙂

  2. Może już nie należę do młodzieży ale mimo wszystko nie jestem też „dzisiejszą młodzieżą”. Uwielbiam te wspomnienia kiedy przyjeżdżałam do dziadków na ferie czy wakacje. Wciąż staram się ich często odwiedzać i dzwonić, wiem jak bardzo się z tego cieszą. Dlatego też chciałabym by moje dzieci miały takie same wspomnienia i będę je tego uczyć. Bardzo piękny i prawdziwy wpis. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz