No co jest?

Melduję, że miewam się dobrze. Dręczona wyrzutami sumienia wpadłam, by nadrobić zaległości blogowe i napisać kilka postów. Patrząc na datę ostatniego widzę, że poczucie winy jest w tym wypadku jak najbardziej na miejscu.

Co gorsza nie mogę nawet napisać, że byłam zajęta czymś ważnym np. niecierpiącym zwłoki projektem komercyjnym, albo, że postanowiłam zając się rodziną, bo jest dla mnie najważniejsza, albo, że zaszyłam się gdzieś w Bieszczadach …albo albo. Nie, nie mam wymówek.

Wiosna mi radośnie przeciekła przez palce, samopoczucie na plus, dzieci zdały do następnej klasy, wszystko ok. A jednak czasem znikam stąd, albo stamtąd, zależy gdzie aktualnie przebywam myślami.

Nowa praca okazała się niewypałem, ale póki co jest. No i jest mi lepiej niż w poprzedniej, chociaż nadal psychicznie męcząco. Przebrnęłam przez okres próbny, ba przeczytałam nawet połowę książki poradnikowej dla telemarketerów – tylko połowę niestety.  Czekam na jakiś piękny dzień, w którym zdejmę słuchawki z głowy i już ich nigdy nie założę. Kiedy to będzie? Na emeryturze? No nic może wytrwam.

Robię więc ,co muszę (praca), ale na szczęście nic mi nie przeszkadza w pisaniu, dlatego obiecuję sobie, że się poprawię i będę lepiej zorganizowana.

Dobra mam to na piśmie, a teraz do roboty.

130wizyt ogółem,1wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz