Porażki.

„Padłaś powstań popraw koronę i zasuwaj” –  zabawna sentencja na kubek? a może coś więcej, może jest to prośba do wszystkich rozczulających się nad sobą,żeby tego.. nie robili?  Zabrania się więc narzekania w pracy, domu i w sieci.

Paradoks polega jednak na tym, że  narzekają wszyscy. Zaczynamy więc dzień  bolesnym jękiem pt. „niechcemisie!”, po powrocie w domu chwalimy się ciężkim dniem, a na wieczór dopada nas oczywiście zmęczenie. Dzień jak co dzień.

Gorzej, gdy pojawia się prawdziwy kłopot. Coś ważnego nie wyszło, coś złego się przytrafiło, problemy zdrowotne lub materialne… Gdzie to wykrzyczeć. Przecież na fb raczej nie wypada, a w pracy rzadko kiedy jest się komu zwierzyć.

Telefon do przyjaciela? Może się uda pogadać, a może nawet spotkać.  Problemem można się wtedy podzielić.

W sumie to  powierzony problem, sam w sobie jest problemem i balastem. Bo jeśli ktoś nas nim obciąży, wypada zareagować, coś zrobić, pomóc, wesprzeć, co nierzadko wymaga wysiłku.

Wysiłku, który w kulturze „niechcemisie” jest coraz trudniejszy, ale też coraz bardziej wartościowy. Dlatego właśnie cenię i podziwiam osoby, którym się jeszcze chce…

wysłuchiwać, pocieszać i być.

622wizyt ogółem,16wizyt dzisiaj

Jedna odpowiedź do“Porażki.”

  1. Hej, to bardzo cenne mieć kogoś, komu można się zwierzyć ze swoich problemów. Ja mam męża niestety zestresowanego, który obciąża mnie wszystkimi niedoskonałościami świata. Miał taki wpływ na mnie, że trafiłam do szpitala dwa lata temu z lekkim chyba załamaniem nerwowym. Zaczęłam zwracać mu uwagę jakie działanie ma jego gadanie i… zmienił się. Teraz zarzuca mnie częściej anegdotami, ciekawostkami, opowiada o pracy ale od lepszej strony uff zmęczyło mnie samo pisanie… bo to taki gaduła jak mój głos w głowie. Cieszę się mimo wszystko, że go mam, bo właśnie pociesza mnie, nie krytykuje mnie zbytnio, szanuje. Jest przyjacielem.

Dodaj komentarz