Tele, trele, morele.

Miałam przyjemność do niedawna pracować w obsłudze klienta. Obecnie w telemarketingu. Obie prace na słuchawkach, obie obciążające psychicznie. Wyniosłam z tych prac garstkę przemyśleń na temat ludzkiej natury i swojej.

Po pierwsze nigdy więcej infolinii. Zły klient to wredny klient, nawet gdy ma rację ,nie mogę mu tego przyznać, a co gorsza ku jego rozpaczy nie powiem mu i nie podyktuję treści reklamacji. Zresztą i tak jej nie złoży po tym jak wykrzyczy się na Bogu ducha winnego konsultanta. Po to chyba zresztą tam byłam- by pokrzyczeć na kogoś mógł ktoś.

Po drugie nie jestem urodzonym sprzedawcą. W obecnej  pracy oferuję obsługę prawną, nie wnikajmy w koszty, ale oferta jest naprawdę fajna, kompleksowa. Tymczasem nikt oczywiście nie chce jej słuchać. Klient biznesowy uważa, że wszystko wie i wszystko ma a  kiedy słyszy „usługi prawne” reaguje histerycznie zresztą podobnie na słowo „oferta” Tak wiem, nienawidzą mnie.

Ale gdyby ten klient nr 1 zamiast krzyczeć na infolinii, poradziłby się prawnika firma X dostałaby po tyłku i może jakość usług byłaby lepsza. Klienci   w drobnych i większych sprawach tracą, bo nie chcą  nikomu szkodzić, nawet wspomnianej zwykłej reklamacji nie potrafią napisać, a usługi są jakie są…

Nie bójcie się więc prawników, ani telemarketerów, nie gryzą.

 

478wizyt ogółem,2wizyt dzisiaj

Jedna odpowiedź do“Tele, trele, morele.”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.