Raport z codzienności.

Nie mam czasu na pośpiech. Z racji choroby żyję pomału, ale staram się, aby nasza domowa logistyka była zgrana. Z niedowierzaniem, a może i podziwem spoglądam na kobiety, które mają wszystko pod kontrolą. Tylko co to właściwie oznacza?

Wstać rano , zrobić się na bóstwo i pognać gdzieś w szpilkach? A może wstać rano z uśmiechem na twarzy, wskoczyć w dres i przebiec kilka kilometrów na dobry początek dnia? A może zjeść wspólne śniadanie z rodziną, gdzie stół zastawiony ugina się od nadmiaru  jedzenia?

Tyle wiem z reklam, że niektórzy tak zaczynają dzień. Reszta ich dnia, tych „niektórych” oczywiście zdecydowanie przypomina mi jeden typ reklamy, a mianowicie środków na ból głowy. Naprawdę. Kobieta, która popędziła gdzieś w szpilkach,z impetem  wkracza do wielkiego biura, gdzie mija setki osób, w tle huczą telefony, a ona sama zostaje przytłoczona nadmiarem obowiązków. Chaos, którego moja chora głowa nie ogarnia.

Moim centrum dowodzenia jest dom. Mam tu spokój i ciszę przynajmniej do godziny 15-tej. To tu tworzę swoje małe  dzieła- karteczki z listą zakupów. Taka moja mała lista „to do”.

Tak właśnie funkcjonuję – bez bólu głowy i bez zgagi od stresu, a co najważniejsze bez pośpiechu. Czasem tylko z lekką nutka frustracji, że te dni są wszystkie tak bardzo do siebie podobne. Ale co zrobię, jak nie ma gdzie…popędzić w szpilkach.

 

 

576wizyt ogółem,2wizyt dzisiaj

2 odpowiedzi do “Raport z codzienności.”

  1. Sama nazwa tytułu wpisu – „Zarządzanie codziennością” – uwiodła mnie. Lubię zgrabne, krótkie, treściwe połączenia słów – tak poetycko…

    Przypomina metodę z korporacji. Mamy przecież Zarządzanie Projektami, Produktem, Kadrą itd itd…

    Ale „Zarządzanie codziennością” – pierwsze słyszę i myślę, że jest kapitalna definicją, wyśmiania wszystkich górnolotnych typów „Zarządzania” oraz z drugiej strony przyziemnym życiem z dnia na dzień i wielu dni – mozołu trudu oraz tych karteczek „to-do” z lista zakupów…

    Gratuluję wpisu i życzę spokoju i wszystkiego jak to się brzydko mówi w nowomowie korporacjuszy „slow”.

  2. Niestety zmieniłam tytuł 5 minut później. Zobaczyłam, że „zarządzanie snem” już miałam kilka postów niżej. Chyba jednak władza mi się marzy nad światem…A tak serio zarządzanie codziennością ukradłam komuś, kto pisał, że po kilkunastu latach życia razem w związku nie ma już miłości tylko wspólne zarządzanie codziennością. Akurat tu bym polemizowała. No, ale zgadzam się, że jest to ciekawe określenie i jeszcze do tego wrócę.

    Też lubię fajne słowa, które do siebie dziwnie pasują 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.