Miesiąc: Maj 2019

Jak dobrze mieć sąsiada.

Dorastałam w blokowisku, mieszkanie całkiem zwyczajne w 8-piętrowym wieżowcu ze śmierdzącym zsypem, nieatrakcyjną windą i nieco obskurną wtedy klatką schodową. Przyznam się do czegoś – nie wszystkim sąsiadom mówiłam dzień dobry. Miałam swoich ulubionych i z tymi się witałam. Pewnie uchodziłam za niewychowaną.

Podczas ostatniej majówki byłam w 3 różnych miastach. Co ciekawe moja rodzina, raczej niekonfliktowa, opowiadała mi ciekawe historyjki związane ze swoimi sąsiedzkimi relacjami. Poniżej kilka przykładów.

Jednym przeszkadzają kwiatki balkonowe i lekko kapiąca woda przy podlewaniu, proceder ten nazywają „zalewaniem”, a na widok uschniętej gałązki, która przypadkowo spadnie na ich balkon, piszą pismo do spółdzielni mieszkaniowej. Ta wzywa niepokorną właścicielkę balkonu do stosowania się do „norm społecznych”.

Inni wzywają policję, bo uważają, że hałas przesuwanych krzeseł jest zbyt głośny. Kuzynka nie ma nawet małych dzieci, prawie cały dzień w domu nikogo nie ma, a mimo to dowiaduje się, że hałasuje nawet w czasie, kiedy tak naprawdę…mieszkanie jest puste.

Kolejny, najmocniejszy przypadek to już swoista wojenka. Sprawa toczy się w sądzie…

Słuchając tych opowieści, zastanawiałam się, co się stało z ludźmi, że nie potrafią bezkonfliktowo żyć obok siebie. Czy tak bardzo potrzebują wroga, by doszukiwać się go w człowieku mieszkającym piętro wyżej, lub za ścianą? Donosy do spółdzielni, wzywanie policji, czy nawet walka w sądzie – to mnie najzwyczajniej przeraża.

Podobnie dziwiło mnie, kiedy moja obecna sąsiadka dostawała spazmów na widok nawracającego u niej kuriera. No przecież..paczka była do mnie. Mimo, że jej nie lubię, mówię jej „dzień dobry”, a ona nawet odpowiada. Zamontowała w końcu bramę i zamyka swoje podwórko.

Przysłowiowej szklanki cukru pomału nie ma od kogo pożyczyć. Pamiętam kiedyś, pewna miła pani, przyniosła nam za taką przysługę pół blaszki smacznego ciasta. Tylko wtedy ludzie zwyczajnie umieli prosić, dziękować i żyć w zgodzie.