Dzień jak codzień

Dzień świra. Są takie memy – kadr z filmu „Dzień świra” czyli fotka młodego jeszcze Marka Kondrata , zazwyczaj z podpisem”ja pierdolę , kurwa” plus do tego jakiś dopisany dodatek.

Taki mi się dzisiejszy dzień w tym kontekście wydaje podobny. Z rana dowiedziałam się, że pomimo braku zajęcia w pracy ( bo serio nie mamy, co robić od dłuższego już czasu ) muszę odrabiać czas wyjścia z córką do lekarza. Czyli odrabiam bycie w gotowości do pracy, bo „utrzymywanie gotowości do pracy” to też praca. Niech będzie.

Córka księżniczka popłakała się przed wyjściem na kilka moich uwag. Potem zaryczana 12 latka z plamami na twarzy i zmartwiony lekarz. Lekarz jak zwykle nie wie, jakie leki zapisać, choć na szczęście tym razem chyba mnie nie pytał jakie. Problem jest bo wiekowo to jeszcze dziecko, a wagowo już prawie dorosła, a jego tabelki sięgają tylko 40 kg. Niech będzie.

W sumie nie powinnam używać brzydkich słów, bo nic takiego się nie stało. Może nawet lubię absurdy dnia codziennego. Może nadgorliwa szefowa w upadającej firmie, kiepski lekarz, któremu nic się już nie chce, a także sfochowana nastolatka są po prostu zwyczajni.

Oznacza to, że mój „Dzień świra” będzie się często powtarzał. Cóż, jakoś się z tym pogodzę.

Total Page Visits: 458 - Today Page Visits: 1

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.