Jestem w realu.

Dawno nie pisałam. Z końcem marca skończyłam z telemarketingiem na dobre, właściwie to nie ja. Po prawie półrocznej bezczynności, firma nie przedłużyła nam umów. Nie żałowałam, była to praca, której nie znosiłam. Ale co dalej, gdzie dalej zarabiać swoje minimum krajowe?

Postanowiłam spróbować powrócić do społeczeństwa. Nie oszukujmy się, praca w domu, ile by plusów miała, jest zawsze formą ucieczki. Uciekam od krytyki i zrzędzenia szefa, albo od jakiś dziwnych obcych osób, które mogą mnie odbierać w mnie,j lub bardziej negatywny sposób. No dobra, ale jak wrócić skoro ostatnie prawie 10 lat moje skromne CV składa się tylko z pracy zdalnej?

Wracam na marnych warunkach – staż finansowany przez UE, pracodawca nie dokłada ani grosza do mojej „socjalizacji”. W miarę szybko udało mi się znaleźć firmę chętną na przyjecie mnie. I oto jestem- 41-letnią stażystką 🙂 – CHODZĘ do pracy. Póki co, żadnych telefonów , sporo zadań i to bardzo zróżnicowanych. Nie ma się czym pochwalić, ale chyba zaczynają mnie potrzebować. Piszę chyba, bo zostałam przyjęta tylko dlatego, że po pierwsze jestem darmowym pracownikiem, a po drugie oczka mej szefowej rozbłysły, gdy usłyszała o mojej grupie. Nieco podejrzliwie spytała „na co”, a ja nieco nonszalancko odpowiedziałam, że „coś” się podziało po porodzie i tak już zostało….taka prawie szczerość.

W każdym razie nie wiedziała, co właściwie mogłabym robić u niej w firmie. Ja byłam zdziwiona w ogóle zaproszeniem na rozmowę, która odbyła się w bardzo deszczowy dzień, a bus nie przyjechał i wpadłam tam zmoknięta i rozczochrana. Okazało się, że firma firmą, ale mąż szefowej też ma firmę i właściwie mogłabym być to w jednej , to w drugiej. Kolejnego dnia poznałam pana męża. Jeszcze kolejnego dnia wpadłam do jego firmy na 2 godziny, by poznać….plotki od jego pracownika.

Gdy doszliśmy wszyscy do jako takiego konsensusu – oni że mnie przyjmą, ja że się zgadzam , dopełniły się formalności i mój staż się rozpoczął. Szybko wyczaiłam, że nie lubię biura i wolę skromne warunki, jakie oferuje druga firma, gdzie szef prawie nie zagląda. Uczę się dopiero, ale odkąd mieszkam w swojej miejscowości, nie poznałam tylu plotek 🙂

Oczywiście pracuję, staram się, uczę. Słucham rad w stylu „jak pani im pokaże, że coś umie, nie będzie pani miała spokoju” . To złota rada, ale i tak postanowiłam ją zignorować. Wystarczająco dużo czasu spędziłam w pracach, w których nikogo nie interesowało, czy coś potrafię…..Właśnie w ten weekend zlecono mi napisanie pewnego tekstu, w sobotę rano dzwoniła „koleżanka” z pracy, by jej coś pilnie poprawić, bo ma wrzucić na firmowego facebooka….

I tak czasem sobie popiszę zawodowo, ale żeby nie było tak różowo powiem, że mam też dużo mniej ambitne zadania, ale o tym kiedyś, kiedy się będę chciała pożalić….







1779wizyt ogółem,44wizyt dzisiaj

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.