Fit, wege i eko.

Dzisiaj lekki ekologiczny wpis, odchudzony, wyważony i stonowany, naprawdę light i 0% cukru.

Jak już chwaliłam się w części opisującej początki mego zachorowania, byłam w młodości wegetarianką. W sumie strasznie martwiłam się cierpieniem zwierząt, wiec miałam motywację. Nigdy jednak nie narzucałam swojego sposobu myślenia innym, nie wykrzykiwałam przy stole do rodziny, że są mordercami, padlinożercami. Było wręcz przeciwnie – stałam się wtedy obiektem kpin i niemiłych uwag. Nie żywię urazy, było minęło.

No właśnie tylko, czy minęło? Aktualnie filozofia bycia fit narzuca nam na talerze tzw. zdrową żywność. Powiem inaczej wciska się nam tą zdrową żywność jakoś na siłę- nawet jak nie chcesz to my i tak sprawimy, że będziesz szczęśliwy. Nadchodzą takie czasy, że mięsożercy będą musieli zejść do podziemia, batonik czekoladowy stanie się towarem zakazanym, a za niesegregowanie śmieci …..kara więzienia? Ponadto wbudowany czip z krokomierzem sprawdzi, czy na pewno zrobiłeś dzisiaj 10 tysięcy kroków. W pracy premia za każdy zrzucony kilogram i obowiązkowa karta multisport.

Podatek od mięsa, feminizm bez mięsa(!)i podatek cukrowy – to tylko kilka haseł z czytanych ostatnio wiadomości. Hasła i eko-nalepki, dziwna nowomowa o ekologii, kult zdrowia i ciała….

Gdyby to było jeszcze prawdziwe. Gdyby światu naprawdę zależało na tym, o czym krzyczy. Mam wrażenie, że tworzy się tylko kolejne hasła i dorabia ideologię. Czasem nawet ładne logo do tego…

Total Page Visits: 1608 - Today Page Visits: 6

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.